3.12.11

Notatka na Blogu, czyli nic nowego ciekawego?

W dniu dzisiejszym dotarło do mnie, że nastąpił kompletny upadek obyczajów. Miało to miejsce, kiedy po zalogowaniu się na Facebooku moim oczom ukazał się link o treści "Śmiech jak odpalanie malucha". Ale nie o tym dzisiaj i chyba w zasadzie o niczym, byle by coś napisać...


Kocham Święta, a konkretniej kocham Święta miłością od jakiegoś czasu nieodwzajemnioną. W tym roku zacząłem się szczególnie zastanawiać, czy jest jeszcze taka możliwość, żeby szesnastolatek w dwudziestym pierwszym wieku odnalazł "Magię Świąt"? Bo jeżeli taki byt istnieje to porzuciłem go na poziomie czwartej klasy podstawówki. Czym były dla mnie Święta? Jeżdżeniem z mamą do centrum handlowego w celu pooglądania zabawek, obżeraniem się makiełkami, rodzinnym spotkaniem, wspólnym ubieraniem choinki, pierwszym śniegiem i długo by tak wymieniać.

Z powyższego składu "Magii Świąt" zostało może obżeranie się makiełkami i te rodzinne spotkania, bo już nawet na śnieg nie można liczyć. Dlaczego o tym piszę? Byłem dzisiaj w galerii handlowej i gdy od wejścia przywitała mnie chatka Św. Mikołaja i poprzebieranych elfów pełna dzieci - stanąłem jak wryty. Stanąłem i coś mnie tak jakoś dziwnie "napełniło".  Może przesadą jest to, że w tle leciało sobie "All I want for Christmas is You", ale wszystko złożyło się na piękną całość - jak w amerykańskim filmie. Błysnę teraz taką jakże głęboką refleksją - w Święta jestem najszczęśliwszy.

Skoro już atmosfera mi się udzieliła to ją trochę podtrzymam i biegnę jutro do sklepu po kalendarz adwentowy z czekoladkami. Swoją drogą mam wrażenie, że od jakichś dwóch lat całą tą komercyjną otoczkę wymieniłem - częściowo - na przeżycia religijne. Nie chcę jakoś specjalnie tego faktu wyolbrzymiać, ale dzisiaj chyba natchnął mnie Duch Bożego Narodzenia - o ile taki istnieje. Polecam każdemu, bo warto. Tyle w tej sprawie.